Maska Radości.

Miałam wiele sytuacji, w których ludzie próbowali odgadywać moje uczucia. Rzadko o nich mówię, tym bardziej wśród osób nowopoznanych. Są jednak takie emocje, których ukryć po prostu się nie da. Smutek przebije się przez udawany uśmiech, a łez w oczach nie powstrzyma tusz do rzęs.
Ludzie introwertyczni zawsze w pewnym sensie pozostaną zagadką dla ekstrawertyków. Tydzień temu miałam okazję znaleźć się w dość sporej grupie zupełnie obcych mi ludzi. Co więcej musiałam spędzić z nimi cztery dni, w obcym miejscu. Każdy chciał w pewien sposób dowiedzieć się czegoś o osobie, która siedzi obok.
Czułam się całkiem dobrze, nastrój miałam stabilny, byłam zrelaksowana i pochłonięta nową sytuacją. Przychodziły wieczory, kiedy siadaliśmy grupą rozmawiając i pijąc alkohol. Nie jestem w stanie zliczyć ile razy słyszałam „coś w Tobie siedzi”, „coś ukrywasz”, „jest w Tobie jakiś rodzaj smutku”, masz jakiś poważny problem”, „otwórz się”.
Zaskakiwały mnie te słowa, bo jak wspomniałam wcześniej czułam się dobrze, a wszelkie problemy odłożyłam na bok. Żyłam chwilą.
Zmierzam do tego, że każdą hamowaną w sobie emocje, której my staramy się nie zauważać, inni i tak zauważą. Staramy się często coś wyprzeć, unikać zamiast się konfrontować. Zakładamy maskę, którą dobry obserwator i tak potrafi z nas ściągnąć.
Dawno temu, w czasach kiedy byłam nastolatką, siedziałam w dworcowej poczekalni. Podszedł do mnie starszy mężczyzna, spojrzał mi w oczy i powiedział „To najsmutniejsza twarz, jaką widziałem”.
Są ludzie, którzy pielęgnują w sobie radość. Inni pielęgnują smutek.
Są też tacy, którzy osiągając coś, co można nazwać szczęściem, szukają problemu, komplikacji, dramatu w radości. Całkiem możliwe, że podświadomie wybieramy skomplikowany rodzaj szczęścia. Coś, co może przynieść wielkie rozczarowanie. Wchodzimy w związki, które nie są pewne. Wyruszamy w miejsca, które mogą być niebezpieczne.
Nie chcemy akceptować tego, co nas spotyka, jednocześnie się temu poddając. Nie mamy siły by zrezygnować, chociaż wiemy, że konsekwencje naszych wyborów mogą być trudne.
Zdarza się, że poświęcamy większość swojej uwagi osobie, którą kochamy, zamiast pomyśleć o sobie. Inni nie mają wtedy oporów, by wykorzystywać naszą dobroć i miłość. Stają się egoistami, którymi my być nie potrafimy. Wciąż kierują nami wyrzuty sumienia, kiedy czegoś oczekujemy.
Dochodzimy do banalnego stwierdzenia, że dajemy więcej niż dostajemy w zamian. Czyja to wina? Nasza. Pozwalamy na to.
Zakładamy maskę wspaniałego człowieka, który w imię wyższych uczuć i sprawienia radości innym są w stanie zrobić niemal wszystko. Ukrywamy smutek i własne potrzeby. Czujemy ból żołądka spowodowany smutkiem, ale kurczymy go w sobie. Czasami popłynie kilka łez. Nawet jeśli ktoś spyta „Co się dzieje?”, odpowiemy „Sama nie wiem”. Znacie to?
Jak możemy sobie z tym poradzić?
Może warto przystopować. Zmusić się do bycia egoistą, nawet kosztem wyrzutów sumienia. Przecież one miną.
Znajdźmy nieszkodliwy dla otoczenia sposób na radzenie sobie z negatywnymi emocjami. Nie mam tu na myśli alkoholu i innych używek. Cokolwiek- taniec, krzyk, czy spisywanie na kartce każdego, nawet najmniejszego pozytywnego uczucia.
Każdy z nas musi znaleźć coś swojego.
Zatrzymajmy się na chwilę i spójrzmy we własne wnętrze. Spójrzmy też na to, co dzieję się obok nas. Jak wygląda nasze życie? Jak wiele poświęcamy? Czy miłość, którą otrzymujemy jest dla nas wystarczająca? Czy może oczekujemy zbyt mało, albo za wiele?
Zdajmy sobie sprawę z tego, że prawdopodobnie zasługujemy na więcej niż mamy. Zanim jednak zaczniecie oczekiwać od ludzi, którzy Was otaczają, w pierwszej kolejności postarajcie się skierować oczekiwania do samych siebie. I tylko dla siebie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ludzie, Miłość, Problemy, Relacje, Szczęście, Związki i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Maska Radości.

  1. Zabłąkany pisze:

    Podoba mi się :) 100 procent prawdy.

  2. ~Patryk pisze:

    Tak jakby utożsamiam się z tym co napisałaś. Mimo wszystko i tak więcej teraz u Ciebie spojrzenia na to wszystko z góry niż wcześniej, kiedy wpisy przepełnione były smutkiem. Mnie dla przykładu nie lubią w towarzystwie, bo mam skłonność do cichego siedzenia i obserwowania. Nie robię tego specjalnie, po prostu lubię patrzeć na ludzi i wychwytywać ich kłamstwa, którymi starają się pokazać jako lepsi niż są.
    Pozdrawiam.

    • libresse04 pisze:

      Mamy naturę obserwatora. Oczywiście ludzie nie podchodzą do tego dobrze, być może czują się osaczeni…
      Nabrałam dystansu, to fakt. I tak jest zdecydowanie łatwiej.
      Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>